Assassin’s Creed Origins ma już prawie dziewięć lat. W przypadku dużej gry z otwartym światem to sporo. Przez ten czas zmieniły się konsole, karty graficzne, moda na projektowanie map, a sama seria Assassin’s Creed zdążyła kilka razy zmienić kierunek.
A jednak Origins nadal potrafi zrobić bardzo dobre pierwsze wrażenie.
Nie dlatego, że wygląda jak produkcja wydana wczoraj. Nie wygląda. Widać już momentami wiek animacji, interfejsu czy niektórych pobocznych zadań. Ale kiedy Bayek wychodzi na wzgórze, a przed nim pojawia się Aleksandria, pustynia albo piramidy w Gizie, trudno nie zatrzymać się na chwilę.
Egipt zrobił swoje.
Assassin’s Creed Origins ukazał się 27 października 2017 roku. Był dla serii czymś więcej niż kolejną odsłoną. Ubisoft gruntownie przebudował walkę, rozwój postaci, system ekwipunku i konstrukcję otwartego świata. To właśnie tutaj rozpoczęła się formuła RPG, którą później mocniej rozwinęły Assassin’s Creed Odyssey i Valhalla.
W 2026 roku pytanie nie brzmi więc: czy Origins jest nowoczesne?
Bardziej: czy nadal przyjemnie się w to gra?
I tutaj odpowiedź robi się ciekawsza.
Najważniejsze informacje o Assassin’s Creed Origins
| Element | Informacja |
|---|---|
| Premiera | 27 października 2017 |
| Producent | Ubisoft Montreal |
| Wydawca | Ubisoft |
| Główny bohater | Bayek z Siwy |
| Miejsce akcji | Egipt ptolemejski |
| Okres historyczny | I wiek p.n.e. |
| Gatunek | Gra akcji z elementami RPG i otwartym światem |
| Platformy premierowe | PC, PlayStation 4, Xbox One |
| PS5 i Xbox Series X|S | Gra działa przez kompatybilność wsteczną, dostępna jest aktualizacja 60 FPS |
| Maksymalny poziom w podstawowej grze | 40 |
| Maksymalny poziom z dodatkami | 55 |
| Tryb Discovery Tour | Tak |
Już z tej tabeli widać jedną ważną rzecz. Origins nie jest remasterem ani nową wersją stworzoną pod PS5 czy Xbox Series. Na nowych konsolach działa przez kompatybilność wsteczną, ale aktualizacja do 60 klatek na sekundę mocno poprawiła komfort gry.
I to akurat czuć od pierwszych minut.
W grze o walce wręcz, wspinaniu i szybkim przemieszczaniu się płynniejszy obraz daje więcej niż kolejna paczka tekstur w ultrawysokiej rozdzielczości.
Bayek nadal jest jednym z najmocniejszych bohaterów serii
Assassin’s Creed przez lata zmieniał protagonistów niemal w każdej części. Niektórzy byli bardziej charyzmatyczni, inni mniej. Bayek należy do tych, których łatwo zapamiętać.
Nie dlatego, że cały czas rzuca efektowne teksty.
Wręcz przeciwnie.
Jest spokojniejszy, bardziej ludzki i mocno związany ze swoim otoczeniem. W kontaktach z dziećmi potrafi być ciepły, podczas walki bezwzględny, a w scenach związanych z osobistą tragedią zwyczajnie wściekły.
Origins opowiada przede wszystkim historię zemsty, ale po drodze pokazuje narodziny idei, która później przerodzi się w zakon Asasynów.
To daje fabule sensowne miejsce w całej serii.
Nie musisz jednak znać wcześniejszych części.
Właściwie Origins jest jednym z łatwiejszych punktów wejścia do Assassin’s Creed, bo fabularnie cofa się do początków organizacji. Możesz potraktować je niemal jak pierwszy rozdział większej historii.
Egipt nadal jest największą gwiazdą tej gry
Można lubić Bayeka, system walki i główną fabułę. Ale gdyby akcję przenieść do mniej charakterystycznego miejsca, Origins prawdopodobnie nie zostałoby zapamiętane aż tak dobrze.
Egipt robi ogromną część pracy.
Mapa łączy pustynie, zielone tereny nad Nilem, miasta, wioski, ruiny, grobowce i monumentalne budowle. Aleksandria wygląda inaczej niż Memfis. Siwa ma inny rytm niż okolice Gizy. Pustynia potrafi przez długi czas być niemal zupełnie pusta.
I dobrze.
Nie każda przestrzeń musi być zasypana ikonami co pięć metrów.
Czasem jedziesz przez piasek, słyszysz wiatr i widzisz coś na horyzoncie. To prosty zabieg, ale właśnie dzięki takim momentom Egipt sprawia wrażenie miejsca, a nie planszy do zbierania punktów doświadczenia.
Do tego dochodzą drobne rzeczy. Łodzie na Nilu. Rolnicy pracujący przy polach. Zwierzęta. Karawany. Strażnicy. Ludzie wykonujący codzienne obowiązki.
Świat nie jest oczywiście realistyczną symulacją starożytności, ale ma bardzo dobry rytm.
Co warto zrobić podczas pierwszych godzin?
- Nie pędź od razu wyłącznie za głównym zadaniem. Poboczne misje pomagają zdobywać poziomy i lepiej poznawać regiony.
- Regularnie rozmontowuj lub sprzedawaj słabszy ekwipunek, bo po kilku godzinach łatwo zrobić bałagan w ekwipunku.
- Ulepszaj elementy wyposażenia Bayeka wymagające surowców, szczególnie te zwiększające zdrowie i możliwości walki.
- Korzystaj z Senu do oznaczania przeciwników przed wejściem do większego obozu.
- Nie ignoruj grobowców. Dają punkty umiejętności i należą do ciekawszych miejsc eksploracyjnych.
- Eksperymentuj z łukami. Różne typy zachowują się znacznie inaczej.
- Jeśli misja ma wyraźnie wyższy poziom od Bayeka, często lepiej wrócić do niej później niż walczyć z każdym przeciwnikiem przez pół godziny.
Ten ostatni punkt jest szczególnie ważny dla osób przyzwyczajonych do starszych części Assassin’s Creed.
W dawnych odsłonach wysoki poziom przeciwnika nie był podstawowym elementem systemu.
Origins zmieniło zasady.
Walka była rewolucją dla serii
Starsze Assassin’s Creed opierały się mocno na kontratakach, animacjach i starciach, w których kilku przeciwników cierpliwie czekało na swoją kolej.
Origins zerwało z tym systemem.
Ataki mają zasięg. Trzeba pilnować pozycji. Można korzystać z lekkich i ciężkich ciosów, tarczy, uników oraz różnych rodzajów broni.
Miecze są szybkie i uniwersalne. Ciężkie bronie wolniejsze, ale potrafią mocno uderzyć. Włócznie dają większy dystans. Podwójne ostrza zachęcają do bardziej agresywnego stylu.
Nie każdemu spodobała się ta zmiana.
Dla fanów klasycznego Assassin’s Creed Origins było początkiem odejścia od bardziej skradankowej formuły w stronę RPG akcji.
Patrząc z perspektywy 2026 roku, walka nadal daje radę. Jest mniej rozbudowana niż w wielu nowych grach akcji, ale pozostaje czytelna i wystarczająco dynamiczna.
Co ważne, nie musisz grać jak wojownik.
Dużą część obozów nadal można czyścić po cichu.
Skradanie działa najlepiej wtedy, gdy sam tworzysz sobie plan
Przyjeżdżasz pod fort.
Nie wchodzisz od razu.
Wypuszczasz Senu. Oznaczasz dowódcę, skarby, kilku strażników. Patrzysz, którędy chodzą patrole.
Potem znajdujesz dziurę w murze albo wysoką skałę.
I zaczyna się ta część Assassin’s Creed, która nadal daje sporo satysfakcji.
Jednego przeciwnika zdejmujesz z łuku. Drugiego eliminujesz w wysokiej trawie. Trzeci nagle orientuje się, że połowa załogi gdzieś zniknęła.
A potem oczywiście ktoś cię zauważa.
Alarm.
Pięciu strażników.
Koń stoi daleko.
Plan był świetny.
Przez około cztery minuty.
Origins dobrze łączy skradanie z otwartą walką właśnie dlatego, że porażka w ukrywaniu nie oznacza natychmiastowego restartu.
Senu nadal jest jednym z najlepszych „dronów” w grach Ubisoftu
Brzmi zabawnie, bo mówimy o orlicy w starożytnym Egipcie, ale funkcjonalnie Senu działa trochę jak zwiadowczy dron.
Możesz przelecieć nad obszarem, znaleźć cele, oznaczyć strażników i zauważyć ważne punkty.
System ten był później powtarzany w kolejnych grach Ubisoftu w różnych formach.
W Origins pasuje jednak wyjątkowo dobrze.
Nie tylko mechanicznie.
Także wizualnie.
Lot nad Nilem, piramidami czy Aleksandrią nadal potrafi wyglądać świetnie, nawet jeśli technicznie grafika nie jest już szczytem możliwości współczesnych komputerów.
Rozwój postaci jest prostszy niż w Odyssey
Origins ma poziomy, drzewko umiejętności, broń o różnej jakości oraz system ulepszania wyposażenia.
Ale jeśli wracasz do gry po Odyssey albo Valhalli, może wręcz wydać się skromne.
I dla wielu osób będzie to zaleta.
Nie ma tu aż takiej liczby statystyk, bonusów i kombinacji. System jest bardziej bezpośredni.
Zdobywasz poziom.
Dostajesz punkt umiejętności.
Odblokowujesz konkretną zdolność.
Broń ma poziom i określone cechy, ale nie spędzasz pół wieczoru na analizowaniu dziesięciu rodzajów procentowych bonusów.
Origins stoi dokładnie pomiędzy starym Assassin’s Creed a pełniejszym RPG.
I to jest chyba jeden z powodów, dla których tak dobrze się starzeje.
Origins kontra Odyssey i Valhalla
| Element | Origins | Odyssey | Valhalla |
|---|---|---|---|
| Świat | Egipt | Starożytna Grecja | Anglia i Norwegia |
| Główny bohater | Bayek | Kassandra lub Alexios | Eivor |
| Rozmiar gry | Duży, ale dość zwarty | Bardzo duży | Bardzo duży |
| Dialogi z wyborami | Minimalne | Rozbudowane | Obecne |
| System ekwipunku | Dość prosty | Mocno RPG-owy | Inaczej zbalansowany, mniej losowego sprzętu |
| Skradanie | Ważne i naturalne | Opcjonalne, mocno zależne od buildu | Obecne, ale walka ma duży nacisk |
| Tempo fabuły | Stosunkowo zwarte | Dłuższe i bardziej rozgałęzione | Najbardziej rozciągnięte |
| Klimat klasycznego Assassin’s Creed | Wyraźny | Słabszy | Mocniejszy w niektórych wątkach |
Jeśli ktoś pyta dziś, od której z tych trzech części zacząć, Origins jest bardzo bezpiecznym wyborem.
Jest krótsze od następców, ma czytelną historię i pokazuje moment, w którym Assassin’s Creed zaczyna zamieniać się w RPG, ale jeszcze nie robi tego na pełną skalę.
Czy mapa jest za duża?
To zależy od sposobu gry.
Jeśli chcesz wyczyścić każdy znak zapytania, skrzynię i obóz, po kilkudziesięciu godzinach może pojawić się zmęczenie.
Nie ma sensu udawać, że każdy punkt na mapie jest równie ciekawy.
Nie jest.
Część obozów wygląda podobnie. Niektóre zadania poboczne sprowadzają się do znanych schematów: jedź, znajdź, uratuj, zabij.
Ale jest prosty sposób, by Origins działało lepiej.
Nie czyść mapy jak listy obowiązków.
Jedź tam, gdzie naprawdę masz ochotę. Rób zadania w regionie. Odwiedzaj grobowce. Zmieniaj otoczenie. Jeśli pustynia zaczyna męczyć, pojedź do dużego miasta.
Gra bardzo dobrze znosi takie spokojniejsze tempo.
Grobowce są warte czasu
Jeśli istnieje jeden rodzaj aktywności pobocznej, którego nie pomijałbym podczas pierwszego przejścia, są to grobowce.
Nie zawsze są ogromne. Nie każdy zawiera wielką zagadkę.
Ale mają klimat.
Wchodzisz z jasnego pustynnego słońca do ciemnego wnętrza. Zapalasz pochodnię. Przeciskasz się przez korytarze. Czytasz ślady dawnej historii.
Do tego dochodzą mechaniczne korzyści – między innymi punkty umiejętności.
To dobry przykład zawartości, w której eksploracja sama w sobie jest nagrodą.
Discovery Tour to coś zupełnie innego
Origins dostało specjalny tryb Discovery Tour: Ancient Egypt.
Usuwa klasyczną walkę i pozwala spokojnie poznawać świat poprzez przygotowane wycieczki edukacyjne.
Można zwiedzać miejsca, poznawać informacje o życiu, architekturze, religii czy codzienności starożytnego Egiptu.
To oczywiście nie jest podręcznik akademicki ani pełna rekonstrukcja historyczna.
Ale jako połączenie gry i popularnonaukowego zwiedzania działa bardzo dobrze.
Szczególnie jeśli ktoś chce pokazać grę dziecku, uczniowi albo osobie, której kompletnie nie interesuje walka.
Nagle wielki otwarty świat nie jest miejscem do zabijania strażników.
Jest wirtualnym muzeum.
Dodatki nadal są warte uwagi
Origins dostało dwa duże fabularne rozszerzenia.
The Hidden Ones rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z podstawowej gry i bardziej bezpośrednio rozwija temat organizacji tworzonej przez Bayeka. Akcja przenosi się na Synaj, a maksymalny poziom postaci rośnie do 45.
Curse of the Pharaohs jest większym odejściem w stronę mitologii.
Bayek trafia do Teb, a historia zaczyna mieszać historyczne miejsca z nadnaturalnymi wizjami i egipskimi zaświatami. Maksymalny poziom rośnie wtedy do 55.
Jeśli podstawowe Origins najbardziej podobało ci się za historyczny klimat, The Hidden Ones będzie naturalniejszym rozwinięciem.
Jeśli lubisz bardziej fantastyczną stronę Assassin’s Creed, Curse of the Pharaohs jest znacznie odważniejsze.
W jakiej kolejności grać?
- Najpierw ukończ główną historię Assassin’s Creed Origins.
- Następnie przejdź The Hidden Ones, które fabularnie rozwija konsekwencje zakończenia podstawowej gry.
- Na końcu zostaw Curse of the Pharaohs – jest najbardziej fantastyczne i ma najwyższy poziom zawartości.
- Discovery Tour traktuj osobno. Możesz uruchomić je w dowolnym momencie.
Nie ma potrzeby skakać między dodatkami podczas głównej kampanii.
Historia działa lepiej, gdy zachowasz tę kolejność.
60 FPS zrobiło dla Origins więcej, niż można było oczekiwać
Gdy gra ukazała się na PS4 i Xbox One, była projektowana pod poprzednią generację sprzętu.
Późniejsza aktualizacja dla PS5 i Xbox Series X|S umożliwiła działanie w 60 klatkach na sekundę.
I to jest jedna z tych zmian, które na papierze brzmią technicznie, ale w praktyce wpływają na prawie wszystko.
Obracanie kamery jest płynniejsze.
Walka reaguje lepiej.
Jazda konno wygląda naturalniej.
Parkour mniej męczy wzrok.
Jeśli grałeś kiedyś na PS4 i zastanawiasz się nad powrotem na PS5, różnicę zauważysz od razu.
Na PC gra nadal wygląda bardzo dobrze
Wysokie ustawienia, dobra rozdzielczość i stabilna liczba klatek sprawiają, że Origins nie wygląda jak typowa produkcja z 2017 roku.
Tekstury i modele postaci zdradzają wiek bardziej niż sam świat.
Oświetlenie zachodzącego słońca, pustynne burze, woda, architektura i duża odległość rysowania nadal potrafią robić świetne wrażenie.
Na nowszym komputerze dodatkową zaletą jest to, że nie potrzebujesz topowej karty graficznej z 2026 roku, by uzyskać bardzo dobrą jakość.
Gra powstała przecież z myślą o znacznie starszym sprzęcie.
Co z mikropłatnościami?
Origins powstało w okresie, gdy Ubisoft mocno eksperymentował z dodatkowym sklepem i płatnymi elementami.
W grze istnieją dodatkowe przedmioty kosmetyczne i wyposażenie, ale normalne przejście nie wymaga ich kupowania.
Najlepszy sposób?
Po prostu je ignorować.
Gra rozdaje dużo broni i sprzętu poprzez normalną eksplorację, zadania oraz aktywności. Nie ma potrzeby budowania całego doświadczenia wokół sklepu.
Najczęstsze rzeczy, które mogą dziś przeszkadzać
- Niektóre zadania poboczne są powtarzalne i bazują na podobnych schematach.
- System poziomów czasami zmusza do wykonania pobocznej zawartości przed kolejną misją fabularną.
- Animacje twarzy w mniej ważnych rozmowach wyraźnie się postarzały.
- Parkour daje mniejszą kontrolę niż w klasycznych częściach z Ezio czy Unity.
- Mapa jest pełna aktywności, które łatwo zacząć traktować jak listę obowiązków.
- Losowy ekwipunek potrafi zaśmiecać menu, jeśli regularnie go nie sprzedajesz.
Największy problem nie leży jednak w żadnym pojedynczym systemie.
To raczej pokusa robienia wszystkiego.
Origins jest znacznie lepszą grą, gdy pozwolisz sobie coś ominąć.
Czy Assassin’s Creed Origins jest długie?
Sama główna historia może zająć mniej więcej kilkadziesiąt godzin, zależnie od sposobu gry i liczby pobocznych misji.
Jeżeli zaczniesz czyścić mapę, eksplorować każdy grobowiec i przechodzić dodatki, czas szybko rośnie.
Pełne „100% wszystkiego” to już zupełnie inny projekt.
I raczej nie polecałbym podchodzić do niego od pierwszej godziny z tabelką w ręku.
Najpierw zagraj normalnie.
Jeżeli po zakończeniu historii nadal chcesz zostać w Egipcie, wtedy dopiero wróć do pozostałych aktywności.
Dla kogo Origins jest dziś dobrym wyborem?
Przede wszystkim dla osoby, która lubi duże przygodowe gry, ale nie chce ogromu Valhalli.
Dla fana historii i starożytnego Egiptu wybór jest właściwie oczywisty.
Gra może też dobrze pasować komuś, kto zna nowe Assassin’s Creed, ale nigdy nie sprawdził momentu, w którym seria zaczęła przechodzić na formułę RPG.
Co ciekawe, Origins może spodobać się również fanom starszych części bardziej niż Odyssey.
Bayek ma mocny związek z narodzinami Bractwa, a sama historia częściej przypomina klasyczny Assassin’s Creed.
FAQ
Kiedy wyszło Assassin’s Creed Origins?
Assassin’s Creed Origins miało premierę 27 października 2017 roku. Gra ukazała się na PC, PlayStation 4 oraz Xbox One.
Czy Assassin’s Creed Origins działa w 60 FPS na PS5?
Tak. Origins działa na PS5 przez kompatybilność wsteczną z wersją PS4 i otrzymało aktualizację umożliwiającą rozgrywkę w 60 klatkach na sekundę. Podobne usprawnienie dostępne jest na Xbox Series X|S.
Czy trzeba znać wcześniejsze Assassin’s Creed?
Nie. Origins opowiada o początkach organizacji, która później stanie się Bractwem Asasynów, dlatego bardzo dobrze nadaje się jako pierwsza gra z serii.
Jaki jest maksymalny poziom w Assassin’s Creed Origins?
W podstawowej wersji maksymalny poziom wynosi 40. The Hidden Ones podnosi limit do 45, a Curse of the Pharaohs do 55.
W jakiej kolejności grać w dodatki?
Najlepiej najpierw ukończyć podstawową kampanię, później The Hidden Ones, a następnie Curse of the Pharaohs. Taka kolejność najlepiej odpowiada chronologii i rosnącemu poziomowi zawartości.
Czy Assassin’s Creed Origins ma tryb edukacyjny?
Tak. Discovery Tour: Ancient Egypt pozwala zwiedzać świat gry bez standardowej walki i poznawać przygotowane materiały dotyczące historii, kultury oraz codziennego życia w starożytnym Egipcie.
Czy warto grać w Assassin’s Creed Origins w 2026 roku?
Jeśli lubisz otwarte światy, eksplorację, historię i gry akcji z elementami RPG, Origins nadal jest bardzo łatwe do polecenia. Najbardziej postarzały się niektóre animacje i powtarzalne aktywności, ale Egipt, Bayek oraz główny system rozgrywki nadal wypadają dobrze.
Assassin’s Creed Origins w 2026 roku – stara gra, bardzo dobry Egipt
Origins znajduje się dziś w trochę wygodnej pozycji.
Nie musi już udowadniać, że jest przyszłością Assassin’s Creed. Ta przyszłość zdążyła nadejść, rozrosnąć się w Odyssey i Valhalli, a potem seria ponownie zaczęła eksperymentować z mniejszą skalą oraz innymi kierunkami.
Można więc spojrzeć na Origins bez całej dyskusji z 2017 roku.
Po prostu jako na grę.
I jako gra nadal działa.
Bayek jest świetnym protagonistą. Egipt ma ogromny charakter. Główna historia prowadzi do ważnego momentu dla całej serii. Walka jest prosta, ale przyjemna. Skradanie nadal daje swobodę, a eksploracja grobowców potrafi odciągnąć od głównego zadania na cały wieczór.
Nie wszystko przetrwało próbę czasu równie dobrze.
Niektóre poboczne zadania są sztampowe. Ekwipunek bywa przeładowany. Jeśli spróbujesz wyczyścić każdą ikonę, prawdopodobnie prędzej czy później poczujesz zmęczenie.
Ale jest pewien paradoks.
Origins może dziś wypadać lepiej właśnie dlatego, że jest mniejsze od późniejszych RPG-owych części.
Odyssey rozbudowało prawie każdy system. Valhalla stała się ogromną sagą na dziesiątki godzin. Origins jest przy nich bardziej zwarte.
Ma jasny punkt startu.
Ma konkretną historię Bayeka.
Ma bardzo charakterystyczne miejsce.
I ma zakończenie, po którym można faktycznie powiedzieć: dobra, skończyłem tę przygodę.
Jeżeli grałeś w Assassin’s Creed Origins w 2017 albo 2018 roku, powrót na sprzęcie obsługującym 60 FPS może być zaskakująco przyjemny.
Jeżeli nigdy nie grałeś, jeszcze lepiej.
Nie musisz patrzeć na Origins jak na „starą część serii”.
Potraktuj je jako dużą przygodową grę o starożytnym Egipcie, która przypadkiem opowiada również historię narodzin jednej z najbardziej znanych organizacji w grach.
Wtedy szybko okazuje się, że dziewięć lat wcale nie musi być problemem.
Zwłaszcza gdy po kilku minutach wspinasz się na piramidę, patrzysz na pustynię i kompletnie zapominasz, ile lat ma gra.


Dodaj komentarz